Wesele w Dworku za Lasem we Włyniu – naturalny reportaż ślubny
Są takie miejsca, do których jako fotograf ślubny wracam z dużą przyjemnością. Dworek za Lasem we Włyniu zdecydowanie należy do tej grupy. Nie tylko ze względu na samo miejsce, ale przede wszystkim ze względu na ludzi, z którymi można tam pracować, atmosferę i świadomość, że kolejny reportaż ślubny może wyglądać zupełnie inaczej niż poprzedni. Tym razem dzień rozpocząłem w Izabelowie, gdzie spotkałem się z Panem Młodym. Przed nami były przygotowania, ślub w Korczewie i wesele w Dworku za Lasem we Włyniu.
Przygotowania ślubne
Przygotowania to dla wielu par jeden z bardziej stresujących momentów całego dnia. Wszystko dzieje się szybko, dookoła pojawiają się kolejne osoby, trzeba pamiętać o wielu rzeczach, a gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się jeszcze fotograf z aparatem. Właśnie dlatego staram się, żeby moja obecność tego stresu nie dokładała. Nie chcę, żeby para przez cały dzień zastanawiała się, co teraz zrobić do zdjęcia, gdzie stanąć i jak się zachować. Oczywiście podpowiem, gdzie lepiej stanąć albo jak rozpocząć daną sytuację. Resztę zostawiam ludziom i wydarzeniom. Bo przecież dzień ślubu nie jest sesją zdjęciową. Sesja zdjęciowa ma swój czas i swoje miejsce. W trakcie ślubu i wesela wolę natomiast obserwować. Szukać emocji, gestów, spojrzeń i tych drobnych momentów, których często nawet sami zainteresowani nie zauważają. Dzięki temu zdjęcia są bardziej prawdziwe. I przede wszystkim są o Was, a nie o tym, jak dobrze potraficie pozować.
Ślub w Korczewie
Po przygotowaniach przyszedł czas na ślub w Korczewie. Kościół w Korczewie jest miejscem, do którego mam szczególny sentyment. To parafia moich rodziców i miejsce, w którym sam wielokrotnie bywałem na mszach. Za każdym razem gdy wracam tam z aparatem, próbuję spojrzeć na to miejsce z zupełnie innej perspektywy. To naturalny, drewniany kościół, który sam w sobie tworzy bardzo przyjemne tło dla fotografii ślubnej. Ale jak zawsze samo miejsce jest tylko dodatkiem. Najważniejsi są ludzie. Były emocje, oczekiwanie, spojrzenia, chwile skupienia i oczywiście moment, na który wszyscy czekali, spotkanie Pary Młodej przy ołtarzu. A później przyszedł czas na wyjście z kościoła. I tutaj nie trzeba już było niczego reżyserować. Było mnóstwo radości i baniek mydlanych. A później przejazd na salę. Dworek za Lasem to nie tylko sala weselna. Lubię wracać tam również ze względu na ludzi, którzy tam pracują. Zawsze dobrze się z nimi dogaduję i mam poczucie, że wszyscy gramy do jednej bramki – chodzi o to, żeby Para Młoda i ich goście po prostu dobrze się bawili. A kiedy atmosfera jest dobra, fotografowi pozostaje już tylko robić zdjęcia.
Pierwszy taniec i początek imprezy
Pierwszy taniec odbył się w wyjątkowej atmosferze. Ciężki dym otulił parkiet, a Para Młoda rozpoczęła część imprezową swojego dnia. Lubię fotografować pierwszy taniec właśnie w taki sposób, nie tylko skupiając się na samych krokach czy ustawieniu pary, ale również na tym, co dzieje się dookoła. Na reakcjach gości. Na spojrzeniach rodziców. Na uśmiechach znajomych. Na emocjach, które pojawiają się na parkiecie. Bo dobry reportaż ślubny nie kończy się na sfotografowaniu najważniejszych punktów programu. Chodzi o stworzenie opowieści, do której po latach można wrócić i przypomnieć sobie nie tylko, jak wyglądała sala, ale przede wszystkim jak się wtedy czuliście.
DJ Danek – gwarancja dobrej zabawy
Za muzykę tego wieczoru odpowiadał DJ Danek. To kolejna osoba, z którą bardzo lubię pracować. I tutaj naprawdę nie muszę się długo zastanawiać, czy mogę kogoś polecić. Mogę polecić go w ciemno. DJ Danek za każdym razem daje z siebie wszystko i potrafi zadbać o atmosferę na parkiecie. Tego wieczoru również nie zawiódł. A dla fotografa to świetna wiadomość. Kiedy ludzie dobrze się bawią, nie trzeba wymyślać zdjęć. One po prostu dzieją się same.
Naturalny reportaż ślubny zamiast ustawiania wszystkiego
Podczas wesela było dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Dużo tańca, rozmów, śmiechu, spotkań rodzinnych i spontanicznych sytuacji. Parkiet ani na chwilę nie zwalniał, pojawiły się zdjęcia z przyjaciółmi, wspólne zabawy i kolejne momenty, które aż prosiły się o sfotografowanie. Był też tort i Para Młoda w centrum całego zamieszania.
Fotograf ślubny w Dworku za Lasem we Włyniu
Ten dzień był dla mnie kolejnym dowodem na to, że w tej całej fotografii chodzi o ludzi, o emocje, o atmosferę. O możliwość wejścia na kilka godzin w czyjąś historię i zatrzymania jej w kadrach. Dworek za Lasem we Włyniu jest jednym z miejsc, do których bardzo chętnie wracam. Za każdym razem spotykam tam inne pary, innych gości i zupełnie inną historię. Jeżeli planujecie swoje wesele w Dworku za Lasem we Włyniu i szukacie fotografa, który zamiast ustawiać Was przez cały dzień woli obserwować i opowiadać historię za pomocą zdjęć to dobrze trafiliście. Bo właśnie tak rozumiem fotografię ślubną. Mniej pozowania. Więcej Was.
Informacje o tym reportażu
Miejsce wesela: Dworek za Lasem
Dekoracje: Decor And Styl
Muzyka: DJ Danek – w parze z dobrą zabawą





















































































